16 listopada 2009

Summer camp: probably the best activity one can imagine



OBÓZ LETNI 11.WARSZAWSKIEJ W RAJGRODZIE

Kiedy pytam Piotrka o obóz, na jego twarzy pojawia się uśmiech. Nic dziwnego! Obóz letni to w harcerskim życiu najważniejsze wydarzenie i zwieńczenie całego roku pracy, a przede wszystkim wielka przygoda!

Nasz tegoroczny obóz spędziliśmy nad jeziorem Rajgrodzkim na Suwalszczyźnie. Było na nim wszystko, czego potrzeba młodemu człowiekowi: radość, przygoda, modlitwa i pokonywanie różnorakich wyzwań. Eksplo, Wielka Gra, pionierka to żelazne punkty obozowego programu. Do tego olimpiada, konkurs kulinarny i wiele innych aktywności. Wreszcie codzienna Msza Święta i apel ewangeliczny, zaś wieczorami ogniska ze scenkami, które niekiedy dorównywały profesjonalnym przedstawieniom teatralnym. A także jedno niezapomniane wydarzenie: wizyta arcybiskupa Henryka Hosera SAC. Oto nasz obóz! Któż lepiej o nim opowie, jeśli nie sami harcerze? O odpowiedzi na kilka pytań poprosiliśmy zastępowych w wieku 14-16 lat, którzy prowadzą i opiekują się swoimi zastępami.

Eksplo - odkrywanie świata i siebie
Na obozie letnim jednym z ważniejszych punktów programu jest eksploracja - w skrócie eksplo. Każdy zastęp idzie samodzielnie w teren na dwa-trzy dni, mając za zadanie zbadać okolice. Harcerze starają się pomóc napotkanym ludziom, zwykle przynajmniej raz nocują u gospodarzy, poznają w aktywny sposób lokalne tradycje i ciekawych ludzi. Zastęp ma wtedy okazję do wykazania się samodzielnością, ciekawością świata, otwartością na drugiego człowieka i duchem służby. Naturalne więc, że uczestnictwo w eksplo jest dla chłopców wielką przygodą, a wykonane zadania słusznym powodem do dumy.
"Eksplo! Tak, zdecydowanie eksplo było najciekawszym punktem obozu. Przez trzy dni ja i mój zastęp byliśmy zdani tylko na siebie. Jako zastępowi dostajemy wtedy duży kredyt zaufania i możemy pokazać zastępom, że jesteśmy ich wodzami", stwierdza Andrzej zastępowy zastępu Ryś z parafii Chrystusa Króla na Targówku. „Mi najbardziej podobało się to, że ludzie byli wobec nas bardzo życzliwi i chętnie przyjmowali nas do siebie w gościnę” dodaje Piotrek - zastępowy Bobra, działającego przy parafii NMP Matki Kościoła w Sulejówku.
Paweł, zastępowy Świstaka z Parafii Miłosierdzia Bożego w Ząbkach twierdzi inaczej. „Zdecydowanie najlepsze były ogniska!”, mówi z pełnym przekonaniem. Gdy przychodziło przedstawić jakąś scenkę, jego zastęp brylował stawiając poprzeczkę bardzo wysoko świetną grą aktorską. W kategorii "Ekspresja" wygrał w cuglach, chociaż inni nie byli wiele gorsi. „Na ogniskach wszystkie zastępy wykazały się wielką klasą! Przedstawienia i fabuła każdego z ognisk były genialne!”, potwierdza Piotrek z Bobra. Ekspresja jako technika harcerska pomaga chłopcom pozbywać się kompleksów i jest nieocenionym narzędziem w kształtowaniu charakteru.

Wielka Gra, czyli jak zostać Achajem
„Wielka Gra” to trwająca co najmniej dobę gra fabularna, w której harcerze wcielają się w historyczne postacie - na przykład średniowiecznych rycerzy. Na naszym obozie chłopcy przebrali się za walecznych Achajów z czasów wojny trojańskiej i odkrywali świat "Iliady" pełen legendarnych herosów, misternych intryg i zaciętych bitew o starożytne miasto Troję. Ambicją każdego zastępu jest oczywiście wygrana w Wielkiej Grze, a przypinana do proporca wstążka dla zwycięzców stanowi jedno z najważniejszych trofeów zastępu.
W tym roku tę prestiżową wstążkę zdobył Bóbr. Zastępowy Piotrek opowiada o grze z przejęciem:- Wielka Gra bardzo zbliżyła zastęp do siebie i pozwoliła każdemu z chłopaków wykazać się na różnych płaszczyznach. Przygotowane dla nas zadania były bardzo urozmaicone, więc przy ich wykonywaniu zadań każdy chłopak mógł wykorzystać swoją wiedzę i umiejętności. Natomiast samotny nocleg w lesie na pewno pomógł spoić i wzmocnić nasz zastęp, a dla chłopaków był niesamowitym przeżyciem! Spaliśmy pod gołym niebem i podziwialiśmy gwiazdy przed snem. Bardzo podobały mi się również stroje wszystkich uczestników, a zakończeniem gry była fantastyczna bitwa! Zdobycie złotego runa i tryumf w ostatecznym starciu był dla zastępu zasłużoną nagrodą za włożony trud.
Wielką Grę docenia również Andrzej, którego zastęp Ryś wyróżniał się ciekawymi strojami. - Przede wszystkim gra miała świetną fabułę, a chłopaki doskonale zagrali swoje role, -podsumowuje krótko. - Być może było zbyt wiele zadań, - dodaje po chwili zastanowienia. Tu dochodzimy do ważnego elementu obozu - chłopcy mają do wykonania sporo zadań, a niektóre z nich stanowią dla nich niemałe wyzwanie.

Trudy pionierki
Które z zadań było najtrudniejsze? Odpowiedź pada tylko jedna: pionierka, czyli budowanie z drewnianych żerdek wszystkiego, co jest potrzebne do obozowego życia - używając tylko podstawowych narzędzi i sznurka! Nie należy to oczywiście do zadań łatwych. Każdy z zastępów urządza swoje "gniazdo" samodzielnie. Na opartej o drzewa platformie stawia namiot, następnie buduje palenisko i stół, przy którym spożywa przygotowane przez siebie posiłki. Do tego można dodać rozmaite urządzenia ułatwiające życie - stojaki na naczynia, półki, wieszaki na pranie czy inne konstrukcje - w zależności od inwencji i umiejętności zastępu. Dodatkowo każdy zastęp wykonuje jedno z ważnych wspólnych urządzeń obozowych - kaplicę, umywalnię, bramę, maszt, albo... latrynę.
Z zasady pionierkę harcerze wykonują samodzielnie, wyćwiczywszy się w tej technice na zbiórkach w ciągu roku. Piotrek z Bobra: „Pionierka byłą na naszym obozie najtrudniejszym zadaniem. Platforma z namiotem zbudowana nad wodą była dużym osiągnięciem, ale także nie lada wyzwaniem! Dodatkowo przypadło nam w udziale konstruowanie kaplicy i innych elementów, bez których nie da się funkcjonować na obozie. Ostatecznie nie mogło się tu obyć bez pomocy szefów. Budowanie z drewna było naprawdę męczące. Każdego dnia pionierki odliczałem dni pozostające do jej zakończenia...” Andrzej z Rysia dorzuca: „Ale jaka była później satysfakcja!”
Drążymy temat obozowych trudów. Czy warto, żeby na obozie były trudne warunki? „Tak, na pewno warto - odpowiada Paweł. - Daję wtedy z siebie więcej i więcej od siebie wymagam. Później mam też z tego większą satysfakcję” - wyjaśnia. W podobnym tonie wypowiada się Andrzej: „Ciężkie warunki hartują ducha”, stwierdza krótko. „To świetna okazja aby ćwiczyć charakter. Wbrew swoim przyzwyczajeniom i wygodzie”, dodaje Piotrek.

Dlaczego skauting?
W takim razie pytamy ogólniej. - Co daje mi skauting? Andrzej nie ma żadnych wątpliwości – Radość z życia! – mówi z uśmiechem na ustach. Kto widział jego wiecznie roześmiany zastęp „Ryś”, nie dziwi się tej odpowiedzi. Piotrek po chwili namysłu: - Skauting... Skauting uczy życia! Gdybym teraz nie był skautem, nie potrafiłbym zawiązać nawet węzła płaskiego, nie wspominając nawet o zbudowaniu czegokolwiek z drewna i sznurka bez użycia gwoździ. Gdybym został teraz skazany na życie w lesie, z dala od cywilizacji, poradziłbym sobie. Właśnie dzięki skautingowi, – kończy.
Na wszechstronne działanie skautingu zwraca uwagę Paweł: - Przede wszystkim skauting uczy odpowiedzialności – odpowiedzialności za siebie samego i za innych. Poza tym daje po prostu niesamowitą frajdę, uczy służby i odkrywania Boga, – wylicza. Czego więc nauczyłeś się w skautingu, zwłaszcza na obozie? – pytamy dalej. -Nauczyłem się radzić sobie z problemami. – mówi poważnie Paweł. - No i lepiej gotować, – dodaje z uśmiechem. Andrzej zwraca za to uwagę na elementy szczególnie ważne w zastępie –na braterstwo oraz pokorę, której uczy wspólne działanie.

Zastęp - banda przyjaciół
Czym zastęp jest dla samych chłopaków? - Zastęp jest dla mnie rodziną, - stwierdza po krótkim namyśle Piotrek. - Chłopaki są moimi młodszymi braćmi, którym pomagam poznawać świat. Oni zawsze mogą na mnie liczyć! - Podobnie wypowiadają się pozostali zastępowi.
Porównania do rodziny nie są przypadkowe. Chociaż skauting nie próbuje zastępować rodziców, a tylko wspomagać ich w pracy wychowawczej, to zastęp działa na obozie podobnie jak rodzina. Razem śpi i mieszka, razem spożywa posiłki i razem podejmuje stojące przed nim wyzwania. Pytamy chłopców: - Co zatem uważasz za najcenniejsze w zastępie? - Najcenniejsze w zastępie jest to, że wszyscy jesteśmy podobni jako harcerze, nosimy te same mundury, ale w rzeczywistości każdy z nas jest inny. Każdy odczuwa i postrzega wszystko na swój sposób, każdy ma inne talenty ale razem, jako zastęp, stanowimy jedność.
- Dla mnie najcenniejsza w zastępie jest miła atmosfera i dobry humor! – Andrzej znowu przywołuje na myśl roześmiane twarze chłopców z „Rysia”. Za wyjątkowo ważną rzecz uważa też braterską przyjaźń w zastępie. Na wagę przyjaźni i więzów braterstwa zwraca uwagę także Paweł: – Dla mnie zastęp to grupa ludzi, którzy skoczą za sobą w ogień, potrafią sobie pomagać i są najlepszymi kumplami. – A co jest najcenniejsze w zastępie? – To, że można na niego liczyć – stwierdza na koniec Paweł. Tylko tyle i aż tyle.

http://gniazdo.fse.pl/showNews/news_id/374/

Maksymilian Olenderek HO
Tomasz Wiszniewski
(przyboczni w 11. Drużynie Warszawskiej)
http://11dwa.blogspot.com/

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz