05 września 2009

Moja historia do 1992 r.


Moja historia do spotkania ze Skautami Europy

Jestem prostym chłopakiem z Radomia z wielodzietnej, skromnej rodziny. Urodziłem się w 1972 r. Mój tata był elektrykiem, a mama zajmowała się domem, było nas 6 braci i jedna siostra. Byłem ministrantem w mojej parafii i tak trafiłem do drużyny prowadzonej przez Tomasza Szydło, której duszpasterzem był ks. Jan Pawlik. Działała przy parafii MB Miłosierdzia na ul. Struga. Spotkanie z Tomkiem i z ks. Janem zmieniło moje życie. Przyjaźń ze spotkanymi wówczas: Zbyszkiem Korbą, Tomkiem Pałką, Rafałem Grudniem stała się jednym z filarów mojego życia, wielką pomocą przy podejmowaniu ważnych decyzji. Wszystko zaczęło się w 1987 r., w wieku 15 lat. Tam poznałem też Piotrka Sitko, który był w młodszej drużynie, którą stworzył Tomek Pałka. Tomek Szydło dał nam do czytania „Drogę” Św. Josemari Escrivy, Założyciela Opus Dei, z której wybraliśmy punkt 22 jako motto i zawołanie naszej drużyny: „Bądź silny, bądź męski, bądź mężczyzną i.... bądź świętym”. Na Eurojamie 2003 na polskim apelu na koniec, Rafał Grudzień i ja, jako odpowiedź na podziękowania zakrzyknęliśmy właśnie: „22!”. W czerwcu 1989 Tomek Szydło powiedział mi: „Zbyszku, skończył się czas brania, nadszedł czas dawania”. Tak zacząłem 5. Drużynę Radomską w parafii na Siennej w Radomiu, której duszpasterzem był ks. Stanisław Gregorczyk. Wiele mu zawdzięczamy. To on za kilka lat pchnie nas zdecydowanie w kierunku Skautów Europy. W tym samym momencie Zbyszek Korba zaczął 3. Drużynę Radomską na Michałowie. Miałem 17 lat i nie miałem zielonego pojęcia, jak być drużynowym. Młodzieńczy entuzjazm musiał starczyć za wszystko. W mojej nowej drużynie był Jarek Sroka, który na pierwszy wypad do lasu przyszedł w białych spodniach. Rok później pojawił się Hubert Nakoneczny. I tylu innych chłopaków. Tomek Szydło naciskał, byśmy zapraszali nasze koleżanki ze szkoły, tak by powstały też drużyny żeńskie. Tak do naszego harcerstwa trafiły dziewczyny z mojej klasy z VI LO im J. Kochanowskiego, na czele z Barbarą Król, która została szefową dziewczyn w Radomiu, a potem Naczelniczką Harcerek od 1998 do 2001 r. W VI LO byłem w klasie humanistycznej, a Zbyszek Korba w biochemie. Tomek Szydło bardzo nas zachęcał do startowania w olimpiadach. Ja startowałem w olimpiadach z łaciny i z historii, ale zawsze zatrzymywałem się na etapie regionalnym. Potem w klasie maturalnej braliśmy udział w olimpiadzie wiedzy o Polsce i świecie współczesnym: obaj ze Zbychem przeszliśmy do finału w Warszawie. Ja zostałem finalistą i miałem połowę egzaminów na prawo z głowy, a Zbychu zajął 1. miejsce w Polsce i miał indeks. W ten sposób w październiku 1991 r. zaczęliśmy obaj prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Na początku 1992 Tomek Szydło powiedział mi: „Pojedziesz do Francji. Mamy zaproszenie od Skautów Europy na ich Sejmik i FSE Fest”. Nie wiedziałem, co to takiego Skauci Europy, ale ponieważ pół roku wcześniej na studiach zacząłem się uczyć francuskiego, wyjazd do Francji był dość pociągający. Oprócz mnie z "Zawiszy” jechali też Artur Pasik z Lublina i Jacek Butrym z Białegostoku. Wyjazd miał miejsce na przełomie kwietnia i maja 1992 r. W autobusie w drodze do Francji poznałem Bartka Mleczko, wówczas był w ZHR i jego rodziców, którzy organizowali cały wyjazd. Byliśmy najpierw w Château-Landon, tam poznałem Jeanne Taillefer, Jacquesa Mougenot, ówczesnego naczelnika francuskiego oraz Gildasa Dyevre, komisarza federalnego od 1989 do 1995. Potem pojechaliśmy na spotkanie do Randol w Owernii, gdzie spotkaliśmy ponad 2000 szefowych i szefów, bardzo wielu z rodzinami. To był ten moment. Pół roku później, 1 listopada 1992, pojechaliśmy do Vézelay we czterech z Zawiszy: Zbyszek Korba, Rafał Grudzień, Tomek Pałka i ja oraz Bartek Mleczko i jego kolega Artur, którzy byli wtedy w ZHR. To w 1992 r. wszystko się zaczęło.

Czytaj również Moje przygody 1994-97

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz