27 lipca 2010

Czy z tym wymiarem europejskim to nie przesada? (nie)


Można sobie zadać takie pytanie bez większego trudu. Po co spotykać się ze Skautami Europy z Francji, Włoch, Słowacji, Ukrainy, jeśli jest nas w Polsce tak mało i jeśli jeszcze nie mamy tak dobrego stylu.
W tak postawionej wątpliwości od razu kryje się odpowiedź: no właśnie dlatego, że jest nas mało i jeszcze nie mamy tak dobrego stylu, powinniśmy szukać wsparcia i dobrej pedagogiki u innych.
No to w takim razie, jak nas będzie dużo, to już nie będziemy potrzebować robić wspólnych obozów i wędrówek ze Skautami Europy z innych krajów?
Odpowiedź, jak się zapewne spodziewasz, brzmi: wtedy tym bardziej.
No to jak to?
No to tak, że w ogóle tak postawione zagadnienie nie ma sensu w organizacji, która nosi nazwę Skauci Europy i w której każdy harcerz i harcerka przyrzeka służyć Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i EUROPIE. I dla nas służyć tej Europie to znaczy najpierw POZNAĆ innych Skautów Europy, czyli poznać inne narody dzięki naszemu skautingowi. Albo spotykamy innych Skautów Europy albo przenieśmy się do innej organizacji. Kropka.
Ubierasz mundur, spotykasz swój zastęp, wychodzicie w las, budujecie biwak, śpiewacie, modlicie się, dzielicie między siebie zadania, każdy za coś odpowiada i uczy innych swojej techniki i służy swoimi umiejętnościami wpisanymi w program zajęć, przeżywacie przygodę, robicie jakiś dobry uczynek we wsi. Mamy wszystkie elementy.
No a gdzie ta Europa na tej zbiórce, na tym biwaku? Ha, ha, mamy cię komisarzu federalny. Przecież nie zrobimy każdej zbiórki razem ze skautami z innego kraju.
Ok, zgadzam się. Ale stawiam Wam pewne wyzwanie: jak w praktyce mamy żyć naszym Przyrzeczeniem? Jak służyć Europie? Jakie praktyczne konsekwencje ma dla nas to, że jesteśmy Skautami Europy? Jak docenić i wykorzystać fakt, że FSE jest jedyną na świecie międzynarodową organizacją skautową, gdzie wszyscy mamy to samo prawo, przyrzeczenie, mundury, oznaczenia, pedagogikę, słowem: gdzie jedność coś jeszcze znaczy?
Jak wszystko w życiu, to nie jest takie łatwe, ale też nie jest aż tak trudne.
Będę praktyczny i będę sypał przykładami:
1. mapa Europy z zaznaczonymi krajami FSE w kronice każdego harcerza; taka sama mapa w lokalu drużyny;
2. poprosić Hobok o przesyłanie FSE Newslettera po angielsku z wiadomościami z FSE oraz polskiego newslettera Skauci Europy, w którym też jest mnóstwo informacji nie tylko z Polski, ale też z innych krajów;
3. przewertować stronę FSE www.uigse.org oraz linki do stron wszystkich organizacji krajowych FSE;
4. mieć na Facebooku skautów Europy z innych krajów (zapytajcie się komisarza jak to zrobić);
5. korespondować ze skautami Europy z innych krajów, przesyłać sobie regularnie zdjęcia z zajęć, etc.
zrobić ZZ w Wilnie, Lwowie, Pradze, Koszycach (to kilka najbliższych Polsce miejsc, gdzie mamy Skautów Europy);
6. podjąć postanowienie zrobienia wspólnego obozu z drużyną z innego kraju w Polsce lub zagranicą lub wspólnej wędrówki;
zapragnąć zrobić wspólny obóz z Włochami w Dolomitach; ze Szwajcarami w Alpach, z Francuzami w Pirenejach; z Ukraińcami na stepie w Chocimiu nad Dniestrem; z Rosjanami pod Kurskiem lub na dalekiej północy, gdzie słońce nie zachodzi (białe noce); etc.
7. zapragnąć wspólnej wędrówki z Niemcami do Fuldy (to takie niemieckie Gniezno, tam spoczywa Św. Bonifacy, patron Niemiec); z Hiszpanami do Santiago de Compostella; z Włochami z Krakowa do Częstochowy; z Białorusinami nie wiem gdzie; z Ukraińcami na Krymie lub w Karpatach; z Francuzami po Normandii na Mont-St-Michel;
8. nie trzeba czekać na wakacje, by zrobić taką wędrówkę: można na początku maja pojechać na wędrówkę z Rosjanami do Kurska, z Białorusinami do Rosicy; w listopadzie można pojechać do Vezelay z 2,5 tys wędrownikami francuskimi; na Św. Krzyż można robić cały rok lobbing z naczelnikiem, namiestnikiem, komisarzem, żeby byli wędrownicy z innych krajów.
9. podobnie w ciągu roku można zapragnąć wziąć udział w ważnym lokalnym wydarzeniu Skautów Europy we Francji lub Włoszech, gdzie jest nas najwięcej. Np. wziąć udział w takich francuskich „harcach majowych” jednej z chorągwi francuskich albo we włoskim rajdzie św. Jerzego jednej z chorągwi włoskich, czyli w jakimś czysto krajowym lub lokalnym wydarzeniu;
10. nie mówię już o obozach szkoleniowych; ktoś już był na Adalbertusie 1 i 2, ale przecież bez żadnego problemu może pojechać jeszcze raz na 2 stopień do Włoch lub Francji. Przy okazji nauczy się języka i pozna nowych ludzi i nowy kraj. Super wyjazd wakacyjny. Nie rozumiem, dlaczego rzeźbić jakieś dziwne i nudne turystyczne wyjazdy wakacyjne, a nie skorzystać z tego, że jest nas 55 tys w 19 krajach Europy. Paweł Czuba i Piotrek Martyński byli na obozie we Włoszech jako przyboczni w 2009 r., podobnie Maria Czerwińska w Hiszpanii w 2010. Dotyczy to oczywiście szefów.
11. można też mieć taki kaprys, jak Krzysiek Rogula i Konrad Synowiec z Krakowa: „ej, komisarzu, załatw nam jakiegoś Hiszpana na pierwszy obóz naszej drużyny, to będzie i wymiar europejski i się poduczymy trochę języka”. I tak, Arturo, wędrownik z Hiszpanii, wylądował na obozie 1.Krakowskiej FSE w lipcu 2010 na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Proste, nie?
12. można wszystko, tylko warto planować wcześniej, bo każdy ma swoje plany i nie możecie oczekiwać, że w czerwcu znajdziecie chętnych na wspólną wędrówkę na sierpień. Więc teraz w lipcu 2010 r. najwyższy czas pomyśleć o planach na 2011!

Wszystkie te inicjatywy sprawią, że otworzą się Wam głowy i serca, że Wasza mentalność się rozszerzy na nowe sposoby osiągania starych celów, że w nowym świetle zobaczycie wiele rzeczy, że uznacie za możliwe sprawy dotąd uważane za niemożliwe, że utwierdzicie się w słuszności co do wielu rzeczy, które do tej pory robiliście, że wiele rzeczy będziecie robić lepiej lub je zmienicie, że zdobędziecie tylu przyjaciół w całej Europie, co napełni Wasze serca jakimś nowym entuzjazmem i radością.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz