09 lutego 2010

Wolność skautingu katolickiego

1. Rodziny się zbierają i zakładają skauting katolicki, który odpowiada z jednej strony ich wartościom, z drugiej strony pewnej kulturze pedagogicznej, polegającej na wychowaniu młodych przez młodych, czyli zostawieniu dużego pola wolności dorastającym dzieciom, szczególnie tym w wieku 12-16 lat.

2. Rodziny dają swoje dzieci małe jako skautów, a swoje dzieci dorosłe jako wychowawców.

3. Żeby metoda skautowa mogła działać z jednej strony dorośli muszą pomóc zebrać quorum dzieci, z drugiej zaś umieć wychować i przygotować 20-latków na szefów.
Rodziny te znajdują się zwykle w parafii, gdzie zwykle organizuje je ksiądz. Często tropem do tych rodzin jest dobra szkoła, gdzie po prostu skauting zaczyna się propagować na zasadzie „owczego pędu” i propagandy szeptanej.

4. W imieniu Rodziców oraz równocześnie w imieniu Ruchu Skautowego występuje Szczepowy. Jest on łącznikiem między Rodzinami a naszym 20-latkiem. Cała hierarchia ruchu - hufcowi, chorągwie, ekipy krajowe, Rada Naczelna, Zarząd - służą Szczepowym i Szefom 20-latkom. Cała ta hierarchia jest strukturą wsparcia dla grup rodziców chcących podjąć inicjatywę utworzenia skautowego środowiska wychowawczego dla swoich dzieci.

5. Jeśli skauting tworzy 20-latek bez oparcia w kilku rodzinach lub w dobrym księdzu w parafii może on ulec łatwo mentalności „charytatywnej”, polegającej na szukaniu i zajmowaniu się dziećmi z tzw. „ulicy”, łobuziakami. Jest to dość rozpowszechniony mit początków skautingu (B-P, Małkowski), ale polega on na wielu nieporozumieniach. Pierwsze to fakt, że w czasach B-P nie było obowiązku szkolnego i B-P robił różne kursy dokształcające popołudniami. Drugie nieporozumienie polega na tym, że łobuziak łobuziakowi nie równy: można pracować z „niepokornym” chłopakiem z normalnej rodziny. Nie możemy pracować z ”niepokornym” chłopakiem z patologicznej rodziny, bo drużynowy zbyt łatwo ulega pokusie zastępowania ojca, a to zupełne nieporozumienie. Do takich sytuacji wymagana jest obecność wykwalifikowanych pedagogów, podczas gdy skauting opiera się na 20-latkach wolontariuszach-amatorach. W tym tkwi jego siła.

6. Szef 20-latek musi wszystko oprzeć na minimum średniej ocen 4 w szkole. Nie oznacza to, że nie weźmie tych, którzy się uczą słabiej, ale tylko to, że zapewni, że będą oni stanowili mniejszość. Tylko w ten sposób nabiorą ochoty do nauki. A ci lepsi nie będą postawieni w gronie najlepszych, tylko w gronie przyjaciół, którym będą pomagać. Bramkę można sobie strzelić na dwa sposoby: usiłując reformować chłopaków z ulicy albo próbując stworzyć elitarne środowisko wybitnych egoistów. Wszyscy potrzebują wszystkich. Słabsi potrzebują lidership tych lepszych, a ci lepsi potrzebują poszerzenia horyzontów i wielkiego serca tych słabszych. Proste.

7. Skauting katolicki jest więc wyrazem wolności społeczeństwa obywatelskiego, które nie potrzebuje zgody i zezwolenia ani ze strony Państwa ani ze strony Hierarchii Kościoła, działając wewnątrz Państwa i wewnątrz Kościoła. Jest to korzystanie przez rodziców ze swych praw jako obywateli (Państwo) i jako ochrzczonych (Kościół) do zakładania dla swych dzieci takiego środowiska wychowawczego, które odpowiada ich słusznym oczekiwaniom.

8. Ta wolność społeczeństwa obywatelskiego, wyrażająca się w tworzeniu przez rodziny skautingu katolickiego, szczególnie jeśli nabierze szerszych rozmiarów, staje się zwykle przedmiotem zainteresowania ze strony polityki, czyli Państwa, którego wewnętrzną logiką jest poddawanie wszystkiego pewnej kontroli. Do pewnego stopnia jest to słuszne i uzasadnione np. dbałość o bezpieczeństwo lub o kwalifikacje kadry pedagogicznej. Ale często, jak to bywało w czasach komunistycznych, państwo może użyć tych instrumentów do ograniczania tej wolności lub jej likwidowania (np. rola Sanepidu w czasach PRL). Jednym z najciekawszych wyrazów poszanowania dla wewnętrznej dynamiki metody skautowej ze strony Państwa jest np. we Francji legalność wypadów zastępów pod wodzą 15-16-latka. Na takim wypadzie nie musi być obecna osoba pełnoletnia. Wypad taki oczywiście odbywa się pod dyskretną "osłoną" rodziców (szczepowego) i drużynowego. Jest to przykład pewnej mądrości społeczeństwa, akceptowanej przez Państwo (Państwo w rękach społeczeństwa!), które w taki prosty czyni chłopaka i dziewczyny dojrzałym mężczyzną i kobietą.

9. Inną pokusą ze strony polityki jest instrumentalizacja skautingu do celów politycznych: pojmowanie skautingu jako kuźni określonej ideologii czy partii. Mieliśmy, mamy i będziemy mieć z tym do czynienia zawsze. Przykładów szkoda nawet przytaczać. Są aż za dobrze znane. Skrajnym przypadkiem instrumentalizacji i odebrania wolności rodzicom jest stworzenie "korporacji skautowej", czyli ciała, które nadaje prawo do posługiwania się metodą skautową i używania nazwy "skauting". Coś w tym stylu istnieje w Szwecji, ale jest to po prostu częścią szerszego problemu pojmowania wolności rodziców, czyli wolności społeczeństwa obywatelskiego. Tego typu odebranie wolności rodzicom realizował sowiecki system pionierów, gdzie rodzice oddawali dzieci na wychowanie wyspecjalizowanym pedagogom.

10. Innym problemem skautingu katolickiego wynikającym z niezrozumienia jego wewnętrznej dynamiki i w konsekwencji braku szacunku dla niej, jest czynienie z ruchu skautowego wąsko pojętego „narzędzia duszpasterskiego” jednej parafii lub jednej kongregacji bądź też czynienie z niego „kościelnego stowarzyszenia publicznego” z mianowanymi odgórnie „kapelanami”. Żeby skauting katolicki był dobrym narzędziem ewangelizacji, Kościół, podobnie jak rodzina i dorośli, muszą szanować wewnętrzną dynamikę metody skautowej, które nie polega na anarchii (rola Szczepowego i całej hierarchii ruchu), ale na pozostawieniu dużej przestrzeni wolności, pozostawieniu wszystkiego w rękach młodych, którzy wychowują młodych. Jak w rodzinie wielodzietnej po prostu. Młodzi szefowie w porozumieniu ze Szczepowym sami szukają księży duszpasterzy, którzy będą im odpowiadać ze względu na ich zrozumienie wewnętrznej dynamiki metody skautowej.

11. Istnienie ruchu obejmującego cały kraj oraz całą Europę pomaga rodzinom wyjść na szerokie wody powszechności Kościoła. Pozostanie w małym gronie kilku rodzin na terenie jednej parafii mogłoby tworzyć niebezpieczeństwo tworzenia mentalności pozbawionej szerszego horyzontu, co ostatecznie odbija się negatywnie na wychowaniu.

12. Kolejnym problemem skautingu katolickiego jest niebezpieczeństwo jego sekularyzacji. Zjawisko to ma kilka charakterystyk. Po pierwsze, w społeczeństwie jest coraz więcej osób niewierzących, które chcą by ich dzieci uczestniczyły w dobrym skautingu. Jeśli jest to skauting katolicki wówczas pod jego adresem pojawia się zarzut, że jest on„zamknięty”, jeśli przyjmuje tylko osoby ochrzczone. Z drugiej strony grozi mu utrata charakteru katolickiego, jeśli będzie przyjmował osoby nieochrzczone. Jest to już dziś klasyka gatunku po nazwą „sekularyzacja”, trwającego od ponad 100 lat. Odpowiedź jest bardzo prosta: do skautingu katolickiego przyjmujemy dzieci nieochrzczone, pod warunkiem, że rodzice zaakceptują charakter katolicki ruchu oraz, że będą otwarci na ewentualny chrzest dziecka. Innym wyjściem jest pluralizm organizacji skautowych. To bardzo proste.

13. Po drugie, sekularyzacja może się odbywać pod hasłem powrotu do jedności skautingu. Byłaby to oczywiście jedność oparta na nie na wierze, ale na pewnej idei skautowej. Ostatecznie widzimy po 100 latach dokąd doprowadziła tego typu polityka i nie po to 20 lat temu odzyskiwaliśmy wolność, żeby teraz dobrowolnie z niej zrezygnować.

14. Tu jednak pojawia się kolejne zagrożenie dla projektu skautingu katolickiego, idące często w parze z pozostałymi: nacjonalizm, czyli przekonanie, że w tym kraju skauting może mieć tylko takie oblicze, być reprezentowany tylko przez taki, a nie inny model, czy konkretną organizację. Pewna „duma narodowa” zaczyna brać górę nad racjami wynikającymi z pedagogiki oraz z wychowania w wierze. Paradoksalnie, obecnie w szeroko pojętym ruchu skautowym, sekularyzacja skautingu zaczęła iść w parze ze specyfiką narodową oraz z mirażem „publicznej” obecności Kościoła, reprezentowanego przez kapelanów. Bezsilna obecność tych ostatnich nie chroni młodych, którymi się opiekują przed sekularyzacją, gdyż są zanurzeniu w modelu, w którym młodzi szefowie oraz szczepowi, czyli świeccy nie pojmują swej roli jako świeckich apostołów pośród świata.

15. Model skautingu katolickiego, który był owocem spotkania metody Baden-Powella z wielką intuicją Ojca Sevin, jest bardziej odporny na sekularyzację. Ten model przechował się i jest twórczo rozwijany przez Skautów Europy, a także przez duże obszary innych ruchów skautowych we Francji, Włoszech, czy w Polsce. Jednakże jeśli rodziny, księża oraz młodzi studenci nie będą kultywować obecności Boga na ich skautowych zajęciach poprzez te same proste sposoby, zawsze obecne w normalnym życiu chrześcijańskim, również i ten model ulegnie stopniowej sekularyzacji. Obszarom skautingu katolickiego znajdujących się w szerszych strukturach światowych sekularyzacja grozi natychmiast, dlatego musi się obudzić i zawalczyć o zdrowy rozsądek. Ostatecznie system federacyjny, a nie model „jednolitego stowarzyszenia” bardziej liczy się z wywalczoną w Polsce 20 lat temu wolnością rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z ich wartościami.

16. Skauci Europy dodali coś jeszcze do B-P i Ojca Sevin, a mianowicie wymiar europejski i ekumeniczny. Mamy do czynienia z jednym ruchem ponad granicami: to samo prawo, przyrzeczenie, mundury, pedagogika. To nowa jakość. Dość młoda jeszcze, bo ma zaledwie 50 lat, ale dajmy jej trochę czasu na rozwinięcie skrzydeł.