05 marca 2011

Radomiacy Rocznik 1890

"Prace pisemne z języka rosyjskiego były podstawą egzaminów maturalnych i ich najtrudniejszym etapem. Tematy ustalane były w Petersburgu i przez kancelarię Apuchtina wędrowały w zapieczętowanych kopertach do biurek dyrektorów gimnazjów. W 1890 roku maturzyści, lękając się trudności z nieznanym tematem, postanowili wcześniej zapoznać się z jego sformułowaniem. Decyzja zapadła w gronie radomiaków i piotrkowian. Należało dostać się do upragnionej koperty, wydostać kartkę z tematem, odpisać go, po czym włożyć kartkę do identycznej koperty z ministerialnym nadrukiem i zapieczętować ją specjalnie podrobioną pieczęcią. Odważnych do udziału w akcji nie brakowało, sprawa wymagała jednak pomocy fachowych specjalistów - włamywacza i fałszerza, których należało opłacić. Temat miał być niezwłocznie rozwieziony do wszystkich gimnazjów Kongresówki, które z kolei miały wypłacić posłom przypadający na nie udział w kosztach imprezy. Koszty te musiały sięgnąć zawrotnej sumy - około czterech tysięcy rubli. Główny organizator akcji i uczestnik skoku na mieszkanie dyrektora nie wymagał dla siebie nic poza... przygotowaniem dlań tekstu owego maturalnego wypracowania przez prymusa radomskiej ósmej klasy.
Poczyniono wszystkie potrzebne przygotowania, doprowadzono do zorganizowania wielkiego przyjęcia w Piotrkowie, podczas którego spojono dyrektora miejscowego gimnazjum, dokonano udanego najścia na jego gabinet, zdobyto upragnione tematy i z powrotem zapieczętowano kopertę. Gońcy wyruszyli z tematami po kraju. Radomski prymus zasiadł do pisania olśniewającego tekstu wypracowania. Wszystko wskazywało na to, że cała wspaniale zakrojona akcja powiedzie się do końca, ale, niestety, w Lublinie, gdzie dyrektor gimnazjum, słynny rusyfikator Siengalewicz, rozwinął szczególnie sprawny aparat donosicielski, ktoś podpatrzył zbiórkę pieniędzy, ktoś inny przestraszył się i wygadał wszystko. W przeddzień terminu rozpoczęcia matur rozbiegły się depesze po całej Kongresówce: temat został zmieniony, a kilkunastu najbardziej zaangażowanych spiskowców wyrzucono ze szkół przed samym ich ukończeniem. Nie zasiadł też do egzaminu dojrzałości ów radomski prymus, późniejszy wybitny teoretyk socjalizmu i działacz PPS-u, Kazimierz Kelles-Krauz." Bohdan Cywiński, Rodowody niepokornych

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz