04 kwietnia 2014

Czy wiecie jak powstaje drużyna od zera?

To jest lepsze niż kino sensacyjne. Ja się tym bardziej ekscytuję niż meczami Champions. Pewnie dlatego, że mam dość bezpośredni podgląd. Jak już wiecie pracujemy ciągle nad powołaniem Centrum Rozwoju, ale ono tak naprawdę już funkcjonuje i dokonuje nieprawdopodobnych wprost operacji. Ja nie wiedziałem, że to jest możliwe w ogóle. Na szczęście jest Michał, który przez ostatnie 6 lat przetestował wszystkie możliwe warianty i on teraz jest kopalnią nieszablonowych pomysłów. No i kilka jeszcze osób z odwagą i otwartą głową.

No więc była sobie ta wielka promocja w tej jednej i drugiej parafii gdzieś w Polsce. W jednym przypadku niedaleko Warszawy, a w drugim 200 km stąd. W wyniku tego zgłasza się po osiem dziewczyn w wieku gimnazjum. W obu przypadkach w miarę oczywiste kandydatki na zastępowe. Oczywiste wiekowo, a w jednym przypadku oczywista pod względem talentu. Skąd o tym wiemy, mimo, że się jeszcze praktycznie nie znamy? Nie umiem tego wyjaśnić. To po prostu jest „oczywista oczywistość”.

Ale nie tylko to, że skład na jeden co najmniej zastęp i kandydatki na zastępowe. W jednym przypadku zgłasza się do prowadzenia drużyny studentka. A w drugim to w ogóle jest jeszcze ciekawiej, bo same dziewczyny gimnazjalistki, te, które się zgłosiły do harcerek, uwaga! znajdują, nie jedną, ale aż dwie, powtarzam dwie! Studentki, kandydatki na drużynową i przyboczną. Ja czegoś podobnego jeszcze nie widziałem. To dlatego śledzę całą tę historię z wypiekami na twarzy i nie mam żadnych kompleksów, że nie oglądam seriali i nie ekscytuję się, co zrobi Magda w następnym odcinku. Nigdy nie miałem. A teraz to nawet bardziej nie mam.

No więc teraz będzie pierwsza zbiórka, na której w obu przypadkach będą nie tylko dziewczyny-harcerki i te kandydatki na zastępowe, ale też te dziewczyny studentki-kandydatki na drużynowe. Oczywiście w obu przypadkach sprawę pilotują doświadczone osoby z Centrum Rozwoju. Nie wiem jeszcze, czy w ogóle domyślacie się, co one wymyśliły. Założę się, że nie. W tym miejscu 200 km stąd, to one już odbyły długą rozmowę na żywo z tą studentką wtedy, gdy była ta promocja w tej parafii i postanowiły, że ona od początku jest szefową tej bandy. To ta nowa dziewczyna studentka pisze do nich pierwszego maila o pierwszej zbiórce i o tym, jak ona będzie wyglądać i co trzeba przygotować. Wcześniej to ustaliła z naszą doświadczoną szefową, która pomaga i tam pojedzie na tę zbiórkę jako przyboczna. Pomaga, a nie organizuje wszystko sama. To jest absolutnie niesamowite. Nie mogę się doczekać, co będzie dalej.

W tym drugim przypadku, niedaleko Warszawy, to w ogóle miało ich być osiem, ale one pozapraszały kolejne i jest ich już 13. Jeszcze przed pierwszą zbiórką są już dwa zastępy. No i nasza doświadczona szefowa, co prawda nie miała okazji, żeby długo porozmawiać z naszą studentką –kandydatką, ale ona będzie na pierwszej zbiórce i zobaczymy, co tam się wydarzy.

Ja się zakładam, że po tej pierwszej zbiórce od razu będziemy mieć jeden-dwa zastępy, wyznaczone zastępowe i wyznaczone drużynowe. I że one następne zbiórki przygotują same, z tymi nowymi, świeżymi drużynowymi, które cały czas będą mogły liczyć na wsparcie naszych doświadczonych szefowych, które w dodatku wymyśliły, że na tej pierwszej zbiórce to dziewczyny maja przynieść po 5 zł i one im zostawią Skautoramę. Żeby nie było, że nie mają skąd czerpać pomysłów.

Aha. I już na tej pierwszej zbiórce one sobie wymyślą kolor chust i totem zastępu. I na drugiej zbiórce, którą już zorganizują same, one już będą szyć proporzec zastępu, a jakaś mama uszyje im w międzyczasie chusty i one na tej drugiej zbiórce już te chusty założą. Bez munduru. Już będą dwa elementy identyfikacyjne: chusta i proporzec zastępu. A potem kolejne etapy tworzenia. Mundury. Przyrzeczenia. Przysięgi wierności. Kolejne zbiórki. Pierwszy ZZ. Obóz szkoleniowy naszej studentki drużynowej.

No dobra, ja już widziałem coś takiego raz, w ubiegłym roku. Ale myślałem, że to jakieś wyjątkowo nadzwyczajne. Że się tak udało od zera i że drużyna działa, była na pierwszym obozie, a teraz jedzie na Eurojam i w dodatku się rozwija, tworząc trzeci zastęp. A ta drużynowa, studentka, która przyszła tak nie wiadomo skąd, radzi sobie doskonale. Jakby była w skautingu od zawsze. Pewnie jeszcze przed nią wiele odkryć, wiadomo, trzeba trochę czasu, trochę wymiany z innymi doświadczonymi drużynowymi. Pewnie niejedno zaobserwuje na Eurojamie, co pomoże jej poprawić własny warsztat szefowej i poziom drużyny. Ale wystartowała od zera i odniosła sukces. To już wiadomo.

No więc, ja to już widziałem, ale bałem się, że to nie do powtórzenia. No i proszę, teraz znowu. To dlatego kibicuję bardziej niż polskiej reprezentacji.

W XXI wieku, teraz, w roku 2014, dziewczęta i chłopcy chcą mieć podwórko, chcą grać na świeżym powietrzu. I nasz skauting jest tak prosty, tak intuicyjny, tak odpowiada im naturalnym pragnieniom, że oni go rozumieją w mig.
 
Smoki się rodzą i od razu zieją ogniem.

A tymczasem Hobok napisał, że jest nas już 3300 w całej Polsce.