28 lipca 2014

Polska w Europie



Pomyślałem, że skoro w piątek 1 sierpnia, akurat w 70. rocznicę Powstania, czyli już za chwilę zaczyna się Eurojam, czyli zlot Skautów Europy w Normandii, niedaleko Lisieux, tego od Św. Teresy od Dzieciątka (można wpisać w google maps: St-Evroult-Notre-Dame-Du-Bois, to jest ten wielki las na południe od tej miejscowości), to wypada uczcić to wydarzenie jakimś wpisem na blogu.

Federacja Skautingu Europejskiego stała się dla nas już prawie od ćwierć wieku wielkim oknem na Europę. Źródłem wiedzy, kontaktów, możliwości działania na szerokich wodach. Nie tak od strony turysty albo dyplomaty albo pracownika międzynarodowej korporacji. Dzięki FSE poznaliśmy Europę od strony społeczeństwa obywatelskiego, rodzin, nastolatków, studentów. Zwykłych Włochów, Francuzów, Ukraińców, Czechów. Otworzyliśmy nawzajem sobie nasze domy, zwyczaje, życie. Jak mowa o Europie, to od razu pewnie wszyscy myślą o Europie Zachodniej, nieprawdaż? Mam nadzieję, że przynajmniej nie ci, którzy czytają tego bloga. Skauci Europy są doskonałym pretekstem, by poznać całą Europę, od Uralu po Portugalię, a zatem nie tylko Europę Zachodnią, ale także wszystkich sąsiadów Polski, również tych na Wschodzie. Ten Eurojam, który za kilka dni zacznie się we Francji przyniesie jeszcze jedną możliwość: wymiany, kontaktów z młodymi ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, gdzie Skauci Europy działają pod nazwą Federation of North-American Explorers.

Od samego początku naszego udziału w FSE przyświecała nam jedna idea: sprawić, żeby wszyscy poznali i pokochali Polskę i inne kraje naszego regionu. Żeby Europa Zachodnia poznała i pokochała Polskę i Europę Wschodnią. Po to robiliśmy Radę Federalną w Warszawie w 1999 r. Eurojam w Żelazku w 2003 r. Euromoot na Słowacji i w Polsce w 2007 i tyle innych wspólnych obozów, wędrówek, spotkań. Żeby jakoś przyczynić się do spotkania Wschodu i Zachodu. Po to robiliśmy Adalbertusa na Ukrainie w 2010 r albo na Słowacji w 2012. To przyświecało komisarzowi federalnemu z Polski w latach 2009-12. Mieliśmy cały wysyp drużyn, kręgów i ognisk z Francji, Belgii przyjeżdżających na obozy i wędrówki wakacyjne do Polski, Hiszpanów i Szwajcarów przyjeżdżających szkolić się na nasze obozy szkoleniowe. Pomagaliśmy Ukraińcom, Białorusinom, Litwinom, Słowakom i innym wspólnie z Włochami i Francuzami. Już nieraz mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której młoda Francuzka, odbywająca Erasmusa w Polsce, zostaje przyboczną w gromadzie lub drużynie. Polskie drużyny, ogniska i kręgi okazały się niesamowicie aktywne w organizowaniu różnych wspólnych imprez ze skautami Europy z innych krajów. Wydaje mi się, że prawie nie ma już środowiska Skautów Europy w Polsce, które by nie zrobiło wspólnego obozu, ZZ-tu, wędrówki ze skautami Europy z innego kraju. Ba! zaczęliśmy nawet wyjeżdżać na obozy za granicę jak np. Lublin i Rawa do Rosji w 2009, Warszawa i Chełm do Francji, Lublin i Garwolin na Ukrainę w 2010, Chełm do Francji na obóz ze Szwajcarami w 2011, Warszawa do Hiszpanii w 2012, znów Warszawa z Francuzami na Węgrzech w 2013, etc. Nasze szefowe i nasi szefowie, głównie studenci, od lat są najbardziej mobilną grupą w całej FSE, jeśli chodzi o udział w obozach szkoleniowych za granicą. Żeby nie mówić już o naszym wielkim udziale w Światowym Dniu Młodzieży w Madrycie w 2011 pośród 2200 wolontariuszy FSE.

Tych różnych inicjatyw było całe mnóstwo w ubiegłych latach. Je wszystkie zbiera i łączy w jedno ten Eurojam 2014 we Francji. Obóz obozów, gdzie jest obecna cała Federacja Skautingu Europejskiego. Dzięki naszej aktywności, zaangażowaniu, kreatywności, my, Polacy znaleźliśmy się jakoś w centrum tej Europy, tak jakby zgodnie z naszym geograficznym położeniem. Dzięki FSE rozwijamy się wewnątrz. Dzięki rozwojowi wewnątrz możemy odgrywać coraz większą rolę na zewnątrz. Nasz człowiek był szefem całości, nasz człowiek jest duszpasterzem federalnym, Polak jest obecnie wiceprzewodniczącym Federacji, nasz namiestnik zielony jest szefem pedagogicznym Eurojamu, jesteśmy aktywni w wielu komisjach, proponujemy, wpływamy na kształt, współdecydujemy, realizujemy własny interes, realizując tak naprawdę wspólny interes, wspólne dobro całej FSE. Marek Mucha wydrukował w różnych językach 12 tysięcy obrazków Bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego, patrona polskich harcerzy, które będą rozdawane na Eurojamie. Drużynowe dziewczyn zaproponowały, że 1 sierpnia założą biało-czerwone opaski i zrobią wspólny polski apel o godz. 17. Muszę przyznać, że wzruszyły mnie te przejawy miłości do Ojczyzny w tym kontekście europejskim. I niech mi tu nikt nie przychodzi i nie mówi, że miłość do Ojczyzny trzeba umieć okazywać w zwyczajnych rzeczach, a nie wielkich gestach, bo to akurat to nasze dziewczęta i chłopcy dobrze rozumieją. To dlatego chcą się wykazać duchem skautowym, dobrą pionierką, porządkiem, punktualnością, dobrą pracą. Tak, tak. Rozumieją to doskonale i nad tym pracują. A przy okazji nie zapomną o naszych bohaterach tam we Francji, pokazując swoje przywiązanie do Ojczyny. Jak to ktoś napisał niedawno, jak się nie marzy o Danusi (Polska bohaterska), to się nie dostanie Jagienki (Polska dobrobytu) (http://kamiuszek.salon24.pl/512810,henryk-sienkiewicz-o-ekshumacjach-na-laczce). Dedykuję tym wszystkim, którzy narzekają na „martyrologię”.

Piszę to wszystko, żeby pokazać na tym przykładzie, dość skromnym oczywiście, bo w końcu co to jest 60-tysięczna organizacja w takiej ilości krajów (21), że można dla Polski zrobić bardzo, bardzo dużo. Że na tym polu, który został nam dany, który sami też sobie nieźle wykroiliśmy rozwijając się tak żywiołowo w ostatnim czasie, staramy się służyć Polsce. By cała Europa poznali ją i pokochała. Jasne, że dzięki Św. Janowi Pawłowi II to sprawa jest w zasadzie bardzo prosta. Nasi Francuzi, Włosi, Belgowie, którzy chcą przyjechać do Polski na obozy zwykle chcą zobaczyć Kraków, Wadowice, Częstochowę. Wiadomo dlaczego. Nasi z Krakowa mają przez to pełne ręce roboty.

Na ten Eurojam jedzie nas rekordowo dużo z Polski, prawie 1700 dziewcząt i chłopców. Będziemy tam spośród chyba 20 reprezentowanych narodów, na trzecim miejscu, po Włochach i Francuzach. Pamiętam, gdy 3 lata temu, zaczynaliśmy przygotowania i gdy trzeba było podać przewidywaną liczbę uczestników, ówczesny naczelnik, Marcin Kruk, nie wahał  się, żeby podać liczbę 1500 w momencie w którym było nas jeszcze wtedy tak realnie ok. 900 w wieku 12-17, czyli tych kwalifikujących się na Eurojam. No i proszę,  przez te 3 lata przebiliśmy te 1500. Marzenia stają się rzeczywistością.

Więc tak z tej naszej perspektywy skromnej organizacji pozarządowej, będącej emanacją społeczeństwa obywatelskiego, która polega na wielkiej bandzie podwórkowej dziewcząt i chłopców, tak z okazji 25-lecia upadku komuny i odzyskania wolności tworzenia tych więzów przyjaźni i braterstwa między narodami, odczuwamy jakąś wielką satysfakcję  w przeddzień tego Eurojamu. Że dobrze to 25-lecie wykorzystaliśmy. Że czujemy się bardzo Polakami w tej Europie i bardzo Europejczykami w Polsce. Że nie da się w tej Europie funkcjonować bez miłości do własnej Ojczyzny i bez miłości do ojczyzn naszych przyjaciół. To miłość do Polski była przez 25 lat główną motywacją tworzenia Skautów Europy w Polsce i bycia protagonistą na szerokich wodach europejskich, dzieląc się z wszystkimi dookoła, głównie z naszymi przyjaciółmi z Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy, Rosji.

I wiecie co, tak naprawdę, nieraz miałem okazję to odczuć, to oni wszyscy w tej Europie trochę nam tej Polski zazdroszczą…. Może i wy to odkryjecie podczas tego Eurojamu, czego wszystkim życzę.