21 maja 2015

Same dobre wieści

Jak to jest, gdy w życiu spotykają nas nagle same dobre wieści? Czy to w ogóle możliwe? Na pewno mamy obowiązek zapytać się wówczas, czy jednak nie ulegamy złudzeniom. Odpowiedź na to pytanie nie jest jednak oczywista. Są różne przeciw, ale ilość tych za jest tak powalająca, że aż się nie chce tym pierwszym dać wiary. W taki właśnie nastrój wprowadził mnie ostatni weekend hufcowych w Jesionce tudzież sporo innych wydarzeń.
Co to za dobre wieści?

Że wszystkim zależy, że się starają, jak potrafią najlepiej. Że się rozmawia, słucha, tłumaczy. Że się nie unika trudnych pytań i zagadnień. Że się stawia czoło każdej skomplikowanej sytuacji. Że się rozwiązuje problemy, zarówno te merytoryczne, jak i te personalne. Że się pokornie ocenia możliwości, a mimo to nie rezygnuje z wielkich marzeń i planów. Że jest się otwartym na wolę Bożą w stosunku do nas i całego ruchu. Że każdy chce podjąć jakąś inicjatywę, nie czekając biernie aż się go poprosi. Że się przeprasza i przebacza. Że się dziękuje. Że, jak trzeba, to się na osobności upomina. Że się strzeże honoru, jedności i dobrego ducha. Że się rozeznaje i szanuje charyzmat założycielski. Że się koryguje, jak coś poszło nie tak. Że ruch się rozwija, apostołuje, przyciąga, ale też że formuje, szkoli, kształtuje. Że stoi na straży dobrego stylu, ale że jest wyrozumiały, otwarty, wielkoduszny, roztropny. Że szanuje starych i wita z otwartymi rękami nowych. Że pomaga pokornie odejść i pokornie wrócić. Że postępuje w myśl słów Pana Jezusa, że „to należy czynić i tamtego nie opuszczać”. Że szuka mądrego, złotego środka. Że jest stanowczo łagodny i łagodnie stanowczy. Że ciągle szuka, nie męczy się, przeciera szlaki. Że nie osiada na laurach. Że ci, co są od dawna się odświeżają, a ci, którzy są nowi, szybko wchodzą. Że się dyskutuje ze spokojem, że się kłóci, ale nie gniewa, że się wyjaśnia, a nie wyklina. Że każdy czuje się akceptowany. Że są ludzie, którzy podejmują odpowiedzialność. Że sprawy idą do przodu. Że wciąż są nowe pomysły, idee, twórcze wizje. Że jest komu te wizje i pomysły wprowadzać w życie. Że się podsumowuje i ocenia. Że się przyznaje do błędu. Że się pyta o zdanie. Że się poświęca czas i pieniądze. Że się prosi o pomoc. Że się włącza, a nie wyklucza. Że się nie szkaluje po kątach. Że się nie rozbija. Że się nie plotkuje za plecami. Że nie dzieli się na lepszych i gorszych. Że się nie zazdrości tym, którym wychodzi lepiej ani nie poniża tych, którym wychodzi gorzej. Że się jednych przeciwko drugim nie buntuje. Że się szuka lepszych od siebie. Że się modli i prosi o Boże błogosławieństwo. Że się służy, a nie czeka by nam służono. Że się nie dokręca śruby, tylko cierpliwie towarzyszy i pomaga. Że się reaguje, a nie milczy. Że jest życzliwość, a nie nienawiść. Że jest radość, a nie smutek. Że się śpiewa, a nie posępnie milczy. Że się śmieje w kłopotach, a nie wpada w rozpacz. Że się dystansuje, a nie mądrzy. Że się niuansuje, a nie generalizuje. Że się rozróżnia jeden przypadek od innego. Że się ocenia indywidualnie, a nie według jednej miary. Że się godzi paradoksy. Że się zostawia przestrzeń wolności, a nie zmusza do jednej sztancy. Że się nie narzuca, tylko perswaduje. Że się wzajemnie źle nie nakręca. Że się nie „trzyma za twarz”, ale wysila, by zrozumieć. Że się pokornie znosi niesprawiedliwość, a nie mści bezwzględnie. Że się nie obcina skrzydeł. Że się nie przymyka oczu. Że nie wsadza się wszystkich do jednego worka. Że się mądrze dostosowuje, a nie sztywno stosuje. Że się nie tworzy frakcji. Że się kocha jedność. Że szanuje się tych, którzy stoją na czele, ale że nie drży się przed nimi i mówi się to, co nakazuje sprawiedliwość. Że jest odwaga, a nie chowanie głowy w piasek. Że nie szuka się swego, a rozkoszuje prawdą. Że przekracza się samego siebie. Że dąży się wciąż wyżej. Że się nie obraża, tylko przyjmuje rzeczywistość taką, jaka jest. Że się chętnie daruje urazy. Że się nie daje posłuchu plotkom i oszczerstwom, ale upomina się w zarodku. Że mówi się szczerze, co się myśli. Że się nie odgrywa teatru. Że powściąga się niewyparzone języki. Że się skacze w ogień jeden za drugim. Że się idzie razem kraść konie. Że jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Że wszystkie ręce na pokład. Że się walczy, nie odpuszcza. Że się daje, a nie licytuje. Że się realnie pomaga, a nie daje tylko dobrych rad. Że chce się żyć i kochać i że dzięki temu, można czynić wszystko. Że okręt, mimo, że rzuca nim fala,  nie tonie. Fluctuat, nec mergitur.
(zdjęcie: obraz Nec mergitur, Ferdynand Ruszczyc)

1 komentarz :