08 października 2015

Coming out albo Pierzaste Cudaki


Nie spodziewałem się, że moda na coming outy przyniesie takie rewelacje. Oto nasza szefowa Marcelina Waligórska ujawniła, że od roku prowadzi bloga Pierzaste Cudaki, na którym umieszcza swoje opowiadania. One są urocze po prostu. Jest ich trzy, szybko się czyta, ale z jak wielką przyjemnością. To jest o 14-latkach, dzieje się w Łowiczu, a jakże!, są przygody szkolne i harcerskie. Bardzo autentyczne, świeże, lekkie, pozytywne, niedydaktyczne, nienachalne. Dobre pióro ma ta nasza Marcelina. Żywe dialogi, ujmująca łowicka rodzajowość, lokalne słownictwo ("nadusić", "pufać"), doskonały humor (np. reakcja "świętej trójcy" na sukces Kasi i Magdy), fajnie ujęte realia życia obozowego, relacje koleżeńskie i rodzinne. Polska powiatowa jako kraina wiecznej szczęśliwości. Tym bardziej doceniam, bo wychodzi jakaś książka reklamowana następująco "Ballada o pięknie i okrucieństwie polskiej prowincji", a to wcale nie zapowiada niczego dobrego. Coś takiego, jak Pierzaste Cudaki, w wykonaniu naszych szefowych i szefów, młodszych dziewcząt i chłopców też, chciałbym czytać. Żeby ożył nie tylko ten Łowicz, ale też to Ubocze, Boguchwała, Sławno, Pilawa  i kilkadziesiąt innych małych miejscowości, gdzie działają jednostki Skautów Europy. Każdy ma mnóstwo historii do opowiedzenia, z rodziny, szkoły, parafii, skautingu, swoich miejscowości i okolic do opisania, uczuć do wyrażenia. To jest ciekawsze, bardziej autentyczne, własne, fascynujące niż 90% tego, co chodzi w tzw. mainstreamie. Tam jest Polska, o której chciałoby się czytać i słuchać. O takich Starych Bogaczowicach np., gdzie Ania Wieliczko jest sołtysem. Moja druga powieść jest taka bardzo o Radomiu i o moim podwórku. 

Ja już pisałem o tym, że jest w naszym Stowarzyszeniu wiele, bardzo dobrych piór, tylko, że jakoś nie dajemy rady z "coming out", więc fakt, że Marcelina wychodzi z anonimowości jest cudowny wręcz. Mam kolegę, który twierdzi, że stałą radą profesorów na amerykańskich uniwersytetach jest "pisz pan bloga", czyli ćwicz się w pisaniu. Żeby zostać pisarzem trzeba ponoć codziennie napisać 10 tys znaków, to jest ok. 5 stron. Ale ja myślę, że nie trzeba koniecznie chcieć zostać pisarzem, to wyjdzie samo i być może nie trzeba aż 10 tys znaków codziennie. Warto jednak pisać. W tym celu faktycznie warto założyć bloga. Jasne, że trzeba mieć na tego bloga jakiś pomysł. Ja do tej pory pisałem różne teksty o skautingu, dotykające głównie naszego "charyzmatu założycielskiego". Czasem były to takie teksty bardziej przygodowe. Teraz trochę zmieniam profil, choć teksty skautowe będą się pojawiały. Myślę jednak, że jest wielka potrzeba tego typu pisania, jaki reprezentuje Marcelina. Ja mam nadzieję, że ona będzie pisała dalej i że z tego powstanie powieść, bo niech nie będzie żadnych wątpliwości, że te teksty Marceliny są zapowiedzią świetnej powieści. 

Ludzie chcą czytać, więc musi być ktoś, kto pisze. To jest bardzo proste. Nie ma po co szukać dalszych uzasadnień, chociaż jest ich oczywiście mnóstwo. Mamy mieć ze Zbychem występ na Forum Młodych, który organizatorzy roboczo zatytułowali "Pisanie jako sposób skauta na postmodernizm". Myślę, że to jest bardzo dobry tytuł, chociaż nie wiem do końca, co to jest ten cały postmodernizm. Rozwijamy się, poszerzamy nasz krąg oddziaływania, byłoby świetnie, gdybyśmy również dysponowali nowymi narzędziami tego oddziaływania. Więc ja zachęcam do pisania. Do założenia bloga. Mogą być recenzje książek i filmów. Albo próby literackie, takie jak Marcelina. Albo poezja. Albo, to najprostsze, publicystyka, czyli komentarz bieżących wydarzeń. Albo jakieś życie codzienne. Cokolwiek, tak naprawdę lub wszystkiego po trochu. Np. księża mogliby więcej pisać, prowadzić jakieś fajne blogi duchowe albo, jeszcze lepiej, o katolickiej nauce społecznej. Grunt to mieć coś w miarę własnego do powiedzenia, nie być tylko pudłem rezonansowym obiegowych, czyli mainstreamowych poglądów i mód. 

Wyobraźcie sobie, że za 10 lat mamy kilkunastu autorów, kilkadziesiąt wydanych pozycji książkowych. Potem przyjdzie pora na prawdziwy film, taki, który pójdzie w kinach. To się wydarzy, tak jak te 6 Tysięcy, które właśnie stają się rzeczywistością.