06 lipca 2017

To co nie jest piekłem

Właśnie skończyłem czytać  książkę włoskiego autora Alessandro d'Avenia pod tymże tytułem. Jest to jego trzecia książka, po Biała jak mleko czerwona jak krew (jest też doskonały film) oraz Cose che nessuno sa. Wszystkie mi się baaaaaardzo podobały, a ta ostatnia chyba najbardziej. Zabieram się za czwartą L'arte di essere fragili, która ponoć we Włoszech jest absolutnym hitem. Zresztą jak może nie być hitem, skoro autor jest w stanie zgromadzić na Piazza Maggiore w Bolonii tłum większy niż Donald Trump dziś na Placu Krasińskich. W dodatku po to, by mówić o literaturze i pod jej pretekstem o takich rzeczach jak sens życia, szczęście, radość, przyszłość, nadzieja, przyjaźń.
Tutaj link: https://www.youtube.com/watch?v=SwWQiunEepc
To właściwie powinno być decydującym argumentem, żeby uczyć się włoskiego. Języka, który jest nieco niszowy w chwili obecnej. No, ale ponieważ tylko pierwsza książka została przetłumaczona na polski, a nie zanosi się na następne, więc nie ma praktycznie wyjścia. Te trzy pierwsze książki są o nastolatkach, ale nie są to takie książki dla młodzieży typu Niziurski czy Musierowicz. To nie są książki o "zwariowanych" przygodach bananowej młodzieży, tylko o autentycznych blaskach i cieniach tego wieku. Realizm aż do bólu, szczególnie w trzeciej powieści Cio che inferno non e. Równocześnie we wszystkich mnóstwo poezji i swego rodzaju kwiecistości, do której zdolni są tylko Włosi. Choć trzeba przyznać, że jest ona dość oszczędna i wyjątkowo strawna. Czwarta książka jest już nieco innego rodzaju. To taki esej, traktat o szczęściu w formie wymiany listów z poetą Lombardim żyjącym w pierwszej połowie 19. wieku. I to właśnie ta książka, która nie jest powieścią, jest wielkim bestsellerem obecnie w Italii. Cieszy mnie ten autor bardzo. Marzy mi się taki autor (autorzy) w Polsce. Z takim realizmem, autentycznością, poetyckością, tematyką, bez banału i tanich chwytów. Z każdą kolejną książką lepszą niż poprzednie. Zaskakującą, ze zmienioną formułą, oryginalną, nie lansującą się na trendach głównego nurtu. W dodatku z takim poszukiwaniem kontaktu z czytelnikami. Zerknijcie na to wideo z Bolonii. Przyznaję, że D'Avenia był dla mnie sporą inspiracją przy pisaniu Twoja dusza była perłą. Po lekturze jego książek aż korci, by "chwycić za pióro".

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz